PROSPEKT NIEPODLEGŁOŚCI książka 39,90 zł
Format: 144x207 mm
Stron: 592
Oprawa miękka
ISBN: 978-83-65904-84-3

PROSPEKT NIEPODLEGŁOŚCI

PREMIERA: 27 stycznia 2021

Białoruś. Masowe protesty społeczne doprowadziły do zakończenia autorytarnych rządów i rozpisania przedterminowych wyborów. Nowy prezydent Andriej Władymirowicz Bażanau podejmuje historyczną decyzję - chce uniezależnić kraj od Rosji. Rozpoczyna się gra, w której stawką jest wolność… i ludzkie życie.

Pułkownik kontrwywiadu ABW Adam Chryń wpada na trop wysoko uplasowanego rosyjskiego agenta. Nie przypuszcza, że przyjdzie mu się zmierzyć z najbardziej strzeżoną tajemnicą Kremla. Mińsk, Moskwę i Warszawę połączy intryga, w którą trudno będzie komukolwiek uwierzyć. Czy da się pokonać jeden z najpotężniejszych wywiadów świata?

Co wydarzy się w dzień polskiego Święta Niepodległości?


fragmenty

Rozwiń tekst

Następnego dnia wieczorem, będąc już w swoim mieszkaniu, Nadieżda Andriejewna otrzymała telefon z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Poinformowano ją o konieczności przybycia natychmiast do pracy. Powiedziano jej także, iż wysłano po nią samochód. Przyjechał po nią człowiek pułkownika Strychina. Okazał legitymację Służby Ochrony Prezydenta i poprosił, by udała się z nim na jedną z rządowych dacz pod Mińskiem, by zaprotokołować ważne spotkanie ministra Nawagradzkiego z jednym z ambasadorów rezydujących na Białorusi. Sekretarka nie okazała zdziwienia, już nieraz tak bywało. Pierwszy raz lekko się zaniepokoiła, gdy...

Następnego dnia wieczorem, będąc już w swoim mieszkaniu, Nadieżda Andriejewna otrzymała telefon z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Poinformowano ją o konieczności przybycia natychmiast do pracy. Powiedziano jej także, iż wysłano po nią samochód. Przyjechał po nią człowiek pułkownika Strychina. Okazał legitymację Służby Ochrony Prezydenta i poprosił, by udała się z nim na jedną z rządowych dacz pod Mińskiem, by zaprotokołować ważne spotkanie ministra Nawagradzkiego z jednym z ambasadorów rezydujących na Białorusi. Sekretarka nie okazała zdziwienia, już nieraz tak bywało. Pierwszy raz lekko się zaniepokoiła, gdy okazało się, że nie jadą do Drozdów, niewielkiej miejscowości położonej na północno-zachodnim skraju stolicy, gdzie znajdowały się rządowe rezydencje, lecz w kierunku północno-wschodnim. Uspokoiła się, kiedy kierowca wyjaśnił jej, że tym razem, wyjątkowo, jadą do prezydenckiej rezydencji Oziernyj, również niedaleko Mińska, w Ostroszyckim Gorodku. Tak też było w rzeczywistości. Drugi raz zaniepokoiła się, i to bardzo poważnie, gdy wprowadzono ją do wielkiego, pięknie umeblowanego pokoju, w którym zobaczyła jedynie szefa ochrony osobistej prezydenta Bażanaua, pułkownika Pawła Nikołajewicza Strychina. Ten grzecznie się przywitał i poprosił ją, by usiadła na stojącym pośrodku pomieszczenia krześle. Wykonała jego polecenie bez słowa. Paweł Nikołajewicz czuł, że ta kobieta się go boi. Zresztą chciał wzbudzić w niej możliwie największy strach. Założył nawet na tę decydującą rozmowę mundur, gdyż ona go jeszcze nigdy tak ubranego nie widziała, a spotykali się przecież wielokrotnie w różnego rodzaju służbowych sytuacjach. Mundur faktycznie zrobił na sekretarce wielkie wrażenie; respekt nakazywał jej się nie odzywać, czekała, aż pułkownik zrobi to pierwszy. Po dłuższej chwili Paweł Nikołajewicz wziął do rąk leżącą na małym stoliku kopertę formatu A4 i podszedł do siedzącej jak na szpilkach kobiety. Wciąż milcząc, wyjął z niej dużą fotografię i jej podał. Nadieżda Andriejewna bez słowa ujęła odbitkę, spojrzała i pociemniało jej w oczach. Zdjęcie, choć słabej jakości, przedstawiało twarz mężczyzny, z którym wczoraj wymieniała znaki bezpieczeństwa na skwerze Adama Mickiewicza oraz na prospekcie Niepodległości. Udając, że się w nie wpatruje, wzięła głęboki oddech i spróbowała zachować spokój. W końcu postanowiła się odezwać:

– O co chodzi, Pawle Nikołajewiczu? – Chciała to pytanie wypowiedzieć jak najnaturalniej, lecz jej głos drżał, zdradzając targające nią emocje. W odpowiedzi otrzymała straszliwy cios pięścią prosto w twarz. Przewróciła się razem z krzesłem, z nosa chlusnęła jej krew. Leżąc na ziemi, rozpłakała się, bardziej z upokorzenia, jakiego doznała, i ze świadomości, że wszystko się wydało, niż z bólu. Na dodatek Strychin dalej milczał. Rozpacz chwyciła ją za gardło, zamieniając płacz w głośny lament. Dotarło do niej, że to koniec, że przegrała. Po dłuższej chwili opanowała jednak łzy, wytarła je wierzchem dłoni, rozmazując przy tym koszmarnie makijaż, po czym, nie patrząc na pułkownika rzekła:

– Przyznaję się.

ukryj fragment książki

o autorze

Robert Foks

Robert Foks

Politolog, nauczyciel akademicki, doktor nauk humanistycznych. Autor artykułów specjalistycznych i analiz z zakresu stosunków międzynarodowych i polityki bezpieczeństwa na obszarze Europy Środkowo – Wschodniej. Cześć zawodowego życia spędził na Białorusi, Ukrainie i w Rosji. Założyciel Fundacji Forum Polityki Wschodniej. Hobbystycznie zajmuje się muzyką. Jako wokalista wykonuje standardy bluesowe, rockowe i countrowe – jest fanem jam sessions oraz pasjonatem homerecordingu. Ponadto interesują go dolnośląskie tajemnice z okresu II wojny światowej, szczególnie historie związane z Wałbrzychem i pobliskimi Górami Sowimi. Ceni dobre opowieści w każdej formie. Kinomaniak.